U17/CLJ: ''Poprawiliśmy grę w defensywie, zabrakło jednak siły rażenia w ataku'' - podsumowanie sezonu

U-17 Juniorzy MłodsiJuniorzy młodsi występujący w Lidze Centralnej to kolejny z naszych zespołów, który uplasował się po rundzie jesiennej na podium.

Prawo do udziału w półfinale Mistrzostw Polski wywalczył sobie zespół Śląska Wrocław, który wyprzedził drugie Zagłębie Lubin. Drużyna prowadzona przez trenerów Mateusza Michalika oraz Pawła Drapałę, ze stratą sześciu punktów do lidera i pięciu do wicelidera, uplasowała się na trzecim miejscu w tabeli wyprzedzając zespół Górnika Zabrze o cztery, a Stadionu Śląskiego o 10 oczek. 

W czternastu spotkaniach Niebiescy tryumfowali dziewięć razy, czterokrotnie musieli uznać wyższość rywala, a jeden mecz zakończył się podziałem punktów. 

We wszystkich meczach naszej drużyny padło ogółem 49 bramek  - 32 gole zdobyli Niebiescy, natomiast niemal dwa razy mniej, bo 17, zapisali na swoim koncie przeciwnicy.

Najskuteczniejszym strzelcem został Szymon Gemborys, który trafiał do siatki rywali siedem razy. Sześć goli zdobył Daniel Iwanek, a pięć Marcin Przybyła.

Z Centralną Ligą Juniorów U17 pożegnały się drużyny z dwóch ostatnich miejsc i są to Falubaz Zielona Góra oraz Miedź Legnica.

TABELA CENTRALNA LIGA JUNIORÓW U-17 

Mateusz Michalik ROZMOWA Z TRENEREM MATEUSZEM MICHALIKIEM

Rundę wiosenną zespół zaczął od wysokiego "C". Zwycięstwo 6:1 z Zagłębiem Lubin, potem trzy kolejne zwycięstwa, po których przyszedł remis ze Stilonem i... drużyna się "zacięła".

Mateusz Michalik: Początek rzeczywiście wyglądał obiecująco. Wygraliśmy wysoko z zespołem, który nie przegrał jesienią ani jednego spotkania i wydawało się, że będzie faworytem do zajęcia pierwszego miejsca. Zagraliśmy w Lubinie najlepsze spotkanie w całej rundzie i myślę, że zachłysnęliśmy się troszkę tym wynikiem i ostrzyliśmy apetyt, aby powalczyć o coś więcej. Życie napisało jednak inny scenariusz.

Wypowiedzi przed startem rundy były raczej stonowane, wyczuwało się ostrożność, której nie było rok wcześniej po udanym sezonie i wicemistrzostwie Polski.

W tamtym roku na pewno drużyna stanowiła większy monolit i tworzyła zgrany kolektyw. Każdy z zawodników dawał nam jakość. Tutaj mieliśmy ograniczony skład i kiedy wypadali kluczowi zawodnicy przez choroby i kontuzje, traciliśmy na tej jakości. Poza tym nie zdobywaliśmy tylu bramek, co w rundzie jesiennej, z drugiej strony poprawiliśmy grę w defensywie, bo straciliśmy 17 bramek o 7 mniej w porównaniu do rundy jesiennej. Zabrakło jednak siły rażenia w ofensywie i jednak w zbyt łatwy sposób traciliśmy gole. Przegrywaliśmy mecze z niżej notowanymi rywalami, co odbiło się na tym,że w końcówce zabrakło nam kilku punktów.

Zgadza się, wygrana z silnym Zagłębiem czy Górnikiem, a remisy i porażki z takimi zespołami jak Stilon, Stadion...

Tutaj byliśmy w lekkim kryzysie. Poza tym w meczach z zespołami teoretycznie słabszymi grającymi bardzo defensywnie wiemy, że im więcej czasu będziemy poświęcać na strzelenie gola, tym większa będzie się wkradać nerwowość. Niewykorzystany rzut karny ze Stilonem, niezłe spotkanie ze Stadionem i zbyt łatwo stracone bramki - to może świadczyć o dekoncentracji. Wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą i przeciwnik nie jest w stanie nam zagrozić i nagle jeden prosty błąd sprawiał, że traciliśmy prowadzenie.

Wygląda na to, że to nie umiejętności, tylko strefa mentalna decydowała w meczach, gdzie wynik nie był korzystny.

Mentalność ma bardzo duże znaczenie. Pod kątem umiejętności, grając w optymalnym składzie, mogliśmy rywalizować z każdym jak równy z równym. Natomiast, jeśli nie jesteśmy w 100% skoncentrowani, zabraknie chłodnej głowy - nie patrząc na rangę meczu i klasę przeciwnika - nie jesteśmy w stanie skutecznie walczyć. Zdarzały się takie mecze gdzie jedna zła decyzja sprawiała, że punkty łatwo uciekały. Tym też różnił się ten zespół od tego sprzed roku - było więcej liderów, więcej zawodników, którzy oprócz technicznych i taktycznych umiejętności prezentowali już dojrzały futbol. 
W meczach gdzie traciliśmy punkty ze Stilonem czy Stadionem brakowało zawodników pokroju Machulca, który pewnie utrzymałby obronę czy Iwanka, który mógłby więcej zdziałać z przodu. Były to takie momenty, gdzie zamiast zdobyć przewagę czterech punktów, być w czubie i grać pewniej to znowu musieliśmy rozpoczynać walkę o swoje.

Kto ma zadatki na lidera tej drużyny?

Myślę, że pozytywną, mentalnie dojrzałą postacią jest Rafał Aksamit. który jako bramkarz potrafił dyrygować całą grupą ludzi. Kapitan Kevin Rocki też w niektórych momentach potrafi wesprzeć drużynę i być jej podporą.

Odczuwacie zawód po tym sezonie?

Wręcz przeciwnie. Trzecie miejsce w tak silnej lidze świadczy o tym, że chłopcy ciężko przepracowali ten czas. Z tyłu głowy pojawiała się myśl, że można powalczyć o awans na mistrzostwa Polski, ale jak powiedziałem na początku życie napisało inny scenariusz. Na tle roku drużyna zrobiła duży postęp w grze, myśleniu, umiejętnościach. Każdy z zawodników pracując ze mną i trenerem Pawłem Drapałą wiele się nauczył, a to będzie procentować w przyszłości. I nie mam tu na myśli tylko treningu piłkarskiego, ale i to, jak postępować w życiu, jak ważne są codzienne czynności i świadomość tego, co się robi. To będzie miało na pewno znaczenie pod kątem wejścia w dorosłość.

Źródło: własne

  Ruch Chorzów SA w restrukturyzacji  Wszelkie prawa zastrzeżone                                                                                                                                                                                    - Wykonanie Michał Brzozowski